www.leniwiec.org

Tym wpisem chcę zacząć krótką serię artykułów opisujących kolejne perypetie procesu projektowania, podejmowania decyzji oraz budowania zasilacza „cyfrowego”. Słowo cyfrowego zostało celowo napisane w cudzysłowie, gdyż nie będzie to zasilacz impulsowy (przez niektórych nazywany cyfrowym), nie będzie to też do końca zasilacz liniowy ze sterowaniem cyfrowym (np. pwm lub DAC). Będzie to natomiast zasilacz liniowy z tym, że pętla histerezy (dla niewtajemniczonych pętla stabilizująca napięcie, prąd, ustalająca limitery dla prądu i napięcia itd.) zostanie przeniesiona do programu. Koncepcja taka jest przez wielu elektroników bardzo mocno krytykowana, jako że taki zasilacz nie nadaje się do uruchamiania układów, gdyż jest zbyt wolny w stosunku do rozwiązań opartych na wzmacniaczach operacyjnych. Jak to będzie w naszym przypadku, to się okaże, w ostatnim odcinku obiecuję dokonać stosownych pomiarów gotowego układu. Ja natomiast zdecydowałem się, aby oprzeć ten projekt właśnie na takiej koncepcji z kilku względów. Po pierwsze, jestem bardziej software-guy, a więc przeniesienie ile się da do programu jest mi na rękę, poza tym daje to spore możliwości modyfikacji i zmiany funkcjonalności całego układu poprzez wymianę oprogramowania. Po drugie, takie rozwiązanie minimalizuje liczbę elementów elektronicznych oraz ich połączenia, co sprawia, że układ od strony elektronicznej staje się prostszy i łatwiejszy do wykonania przez młodych adeptów elektroniki.

[ Czytaj dalej → ]